• Wpisów: 78
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis: 251 dni temu, 20:40
  • Licznik odwiedzin: 7 641 / 738 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
plrm
 
Cześć, pamiętacie mnie jeszcze? No więc tak.
Aktualnie nie prowadzę już tu bloga, ani www.pinger.chluba.pl, ani też www.uggs.pinger.pl - kontynuację historii pod adresem uggs można znaleźć na forum www.simscreator.xaa.pl, na które serdecznie zapraszam, w dziale historie pod tytułem Isaura Katniss Arriane Lambardo. Ukrywam się tam pod nickiem XXpmpXX :)

Druga informacja.
Zachęcam do obserwowania, jak i komentowania, mojego projektu "Spalić Niebo" - spalicniebo.blogspot.com/ - który, mam nadzieję, będzie mieć większą "oglądalność", niż do tej pory :)

Pozdrawiam,
autorka wielu blogów, na które zapewne się już natchnęliście :)
 

plrm
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

plrm
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

plrm
 
Po tygodniu mieszkania w jednym pokoju z Julią i Aaronem, stwierdzam, iż mam dość! Julia to jedna wielka bałaganiara i choćby nie wiem jak ją lubię, to nie mogę patrzeć na miejsce, w którym ona ostatnio przebywała, a Aaron? Jego w ogóle nie ma w tym pokoju. Wyjechał 5 dni temu i nie mam z tym chłopakiem żadnego kontaktu.
Powiedzmy, że teraz sprawa się bardzo skomplikowała, otóż przyjechała pewna kobieta twierdząc, że... Aj, nie zdradzę Wam wszystkieg! No dobra, zapraszam do czytania :)

- Chodź, Ruth, no, wstawaj - mówiła Julia, ale ją olałam - A jak ci powiem, że posprzątałam to, gdzie spałam, to wstaniesz?
- Mhmmmm - mruknęłam, po czym ziewając wstawałam. - Łał, Julia! - przyłożyłam swoją rękę do jej czoła - Chora jesteś?
- Nie, wyjeżdżam.
- Jak to? - zmartwiłam się.
- Widzisz? - wskazała na 5 walizek - Te walizki nie są moje, bo moje są na dole.
- Nie rozumiem.
- Ty też wyjeżdżasz... ale nie ze mną. - przeszła parę kroków w stronę drzwi - Ubieraj się. W łazience masz wszystko przyszykowane, ja idę na śniadanie. Pośpiesz się, bo spóźnisz się do szkoły. A w ogóle... dzisiaj walentynki. - uśmiechnęła się i pełna energii wyszła, oczywiście w swoim żywiole, czyli czerwonych włosach.
Szybko ubrałam czarne rajstopu, białą bluzkę i białą spódniczkę, zwinęłam włosy w kok i zeszłam na dół.
- Dzień dobry, Earth. - powiedziała moja... pani? Niee, powiedziała Emily, siostra Delii.
- Ruth - poprawiłam.
- Siadaj, dziecko.
Usiadłam obok Julii i posłusznie zjadłam śniadanie.

Po jedzeniu, Emily oświadczyła, iż nazewnątrz czeka na mnie limuzyna i zawiezie mnie do szkoły.
Poszłam do samochodu i ku mojemu zaskoczeniu, był tam Mal, ten chłopak w czarnych włosach.
- Cześć - pomachałam mu, gdy szofer otworzył mi drzwi.
- Siemasz.
Usiadłam obok niego i pojechaliśmy do szkoły.
Szofer nas wysadził i staliśmy.

Screenshot-527.jpg


- No to co? - zapytał Mal - Idziemy?
- Nie.
- Co?
- Nie, nie idziemy. - powiedziałam i chciałam uciekać, ale złapał mnie w pasie i zatrzymał.
- Czeeeekaj, gdzie tak pędzisz?
- No nie chcę tam iść. - tupnęłam nogą.
- No idź - popchnął mnie lekko przed siebie.
Posłusznie poszłam.

Stanęłam przed drzwiami i popatrzyłam na dziewczynkę, prawdopodobnie z podstawówki, która zmierzyła mnie srogim wzrokiem, a ja fuknęłam:
- Czego?!
- No, no, dziewczyna od E. - zaśmiała się.
- Wal się.

Screenshot-532.jpg


- Haa haa, stara Ruth. - roześmiał się Mal. - No idź, ja tam nie moge wejść, muszę wracać do mojego miasta, pa.
I poszedł.
Weszłam do szkoły... no i co?
Pierwszy był wuef, gdzie nie ćwiczyłam, a następnie geografia. Nagle ktoś mówi przez radiowęzeł:
- Działa? No mówiłam, że nie działa... Raz, raz. No, idź spraw na korytarz, czy mówię. Raz, raz. Mówisz. No! Ekheeem! Earth Van Costa Osi.. Osa... Oshind proszona do dyrektora, no... znaczy Ruth Arriane Lee Beatre Van Costa Oshind.
- Uuu - klasa zaczęła buczeć.
- Uciszcie się. - krzyknęła nauczycielka, gdy ja wszyłam.
Poszłam posłusznie do dyrektorki.
- Możesz iść do domu, no idź! - fuknęła i pokazała drzwi.

Przed szkołą czekała Julia.
- Cześć. - ucieszyłam się.
- Cześć. Chodź za mną.

Doprowadziła mnie do jakiejś kobiety, czekającej na boisku.
- Witam. - powiedziała bardzo miłym głosem.

Screenshot-535.jpg



Ciąg dalszy nastąpi.
  • awatar Drina Angelina Castr: Ciekawa jestem co to za kobieta. No nic czekam na dalszy ciąg. ;)
  • awatar Krzychu: Niezły blog i fajne opowiadanie gratuluje :)
  • awatar Ruth Arriane Lee Beatre Van Costa Oshind: @Krzychu: Dziękuję :)
Pokaż wszystkie (8) ›
 

plrm
 
Obudziłam się w nocy i czułam się tak wyspana, że miałam chęć włączyć muzykę Monkeesów i zacząć tańczyć, ale wten wpadł do mnie jakiś chłopak.
- Chodź - powiedział.
- Kim ty jesteś?
- Jest szósta rano, dobrze, że nie śpisz, bo musiałbym cię budzić, ale zabiorę cię tam, gdzie teraz będziesz miała mieszkać.
Wstałam z łóżka.
- Czyli nie wracam do poprawczaka?
- Nie, Julia czeka na ciebie w samochodzie. Ubierz to - podał mi luźną zieloną bluzkę i skórzane, szare spodznie - Dobrze?
Popatrzyłam na niego.
- Ok, ok, już wychodzę. - i poszedł.
Ubrałam co kazał i wyszłam do niego.
- Kim ty w ogóle jesteś? Znam cię z tamego - pokazałam króliczki - życia?
- Być może - syknął, po czym odepchnął się od ściany i zaczął iść, a gdy ja nie szłam, to odwórcił się i zawołał: - No idziesz?!
- Idę, idę, panie Wkurzony. - uśmiechnęłam się i powędrowałam w jego stronę.
Poszłam do czarnego BMW i usiadłam obok Julii.
- Cześć Ruth - pomachała mi.
- Cześć. Gdzie jedziemy?
- Do twojego nowego domu, ty przyjedziesz, a ja jadę do poprawczaka.
- Zostań ze mną. - poprosiłam.
- Nie mogę, kochana. On zostanie.
- A kim on jest?
- Osobnikiem płci męskiej, osobą, która kieruje... - przerwałam jej:
- KONKRETY!
- Eee, ma na imię... no wiesz, ekhem! No ma na imię... Aaron.
- Aaron? Ha ha.
- Ej, bez żartów tam - odezwał się Aaron.

Dojechaliśmy do mojego nowego domu. Oczywiście, spałam.
- Wstawaj, Dirty. - powiedział przyjemnym głosem Aaron.
- Jak mnie nazwałeś? - podniosłam głowę i nagle zorientowałam się, że leżę na jego kolanach.
- Ruth.
- Nie, powiedziałeś "Missy"?
- Nie, tak napewno nie, to słowo jest niegrzeczne. No wychodź - otworzył drzwi i sam wyszedł - Nie chce mi się już tu siedzieć, a śpisz dość długo.
- Ile?
- Długo.
Wyjął moją torbę z bagażnika.gdy ja byłam w samochodzie oni spakowali mnie w poprawczaku).

Weszliśmy przez drzwi i zaczęliśmy iść jakimiś korytarzami.
Przepokój był bardzo wystawny i stylowy, jak u jakiejś księżnej.
- Nie mówi mi, że idziemy do mojego pokoju - powiedziałam zniechęcona, a on stanął i przyciągnął mnie do siebie. Czułam jego oddech, wzrok. Ja byłam oparta o ścianę, a on trzymał mnie za boki.
Popatrzył mi głęboko w oczy i rozszerzył swoje.
- Przepraszam.
- Nie masz na imię Aaron, prawda? - zapytałam, opierając mu się na ramieniu.
- Mam na imię Aaron.
- No dobra.
Poczułam, że chciał objąć mnie w pasie, ale nagle zabrał rękę i odszedł na metr ode mnie.
- Co się stało? - podeszłam do niego i usłyszałam jak głęboko oddycha.
- Nic. Pośpieszmy się, ciotka nie lubi spóźnień.
Poszliśmy na obiad.
- Witaj! - podeszła do mnie jakaś pani - Jestem siostrą twojej poprzedniej opiekunki, Delii, a teraz będziesz tu mieszkała. To jest moja córka, Elle - dziewczyna syknęła w moja stronę, więc jej podpadłam - A to jest Elizabeth - pokazała na drugą dziewczynę, która się do mnie uśmiechnęłam i pomachała - Usiądź obok niej. - podeszłam do niej - Aaa! I od dzisiaj nazywasz się Earth, dobrze?
- Słucham?!
- Nazywasz się od dziś Earth.
- Nie, nazywam się Ruth! - krzyknęłam, a później z akcentem wykrzyczałam - Ruth Arriane Lee Beatre Van Costa Oshind, zrozumiano?
- Młoda panno, siad!
- Mówi pani do mnie jak do psa! Nie życzę sobie tego. - wyszłam z jadalni. Za mną wybiegł Aaron.
- Stój, podpadłaś jej, nie będziesz mieć tu lekko. Od poniedziałku idziesz do noramlniej szkoły, a jak nie chcesz jeść, to chodź teraz do pokoju, tam jest Julia.

- łał... chyba wolałam mój poprawczak.
A będę wredna i dodam zdjęcia na końcu ;)
- Dlaczego? Duży pokój i ładny pokój, nie przesadzaj, Dirty.
- Jak ty mnie nazywasz?! - wybuchnęłam.
- Ruth.
- Nie, nie nazwałeś mnie tak, no dobra, nie ważne, gdzie Julia?
- Tam - pokazał jakieś wejście, weszłam tam, a on rzuciła się na mnie.

Screenshot-422.jpg


- Cześć, cześć, też się cieszę. - powiedziałam.
- Jak ci się podoba twój pokój? - zapytała.
- Noramlny, ale chce mi się spać.
- Nie dawno spałaś - powiedział Aaron i usłyszałam jak rzuca się na łóżko.
- O nie, nie będę z tobą spać. - zaparłam się rękoma.
- Nie namawiam, ale kanapa jest niewygodna. Powiem ci, że kiedyś był to mój pokój, a ja nie zejdę z łóżka, to Julia śpi na kanapie.
- Słucham? - zapytałam.
- Niespodzianka! - krzyknęła Julia mi do ucha - Będe tutaj do poniedziałku rano, a on przez tydzień.
- Śpisz na łóżku...uuu! Na kanapie!
- Nie, pierwsze słowo się liczy.
- Ja idę się gdzieś poszwędać. - powiedziała Julia i wyszła.
- A teraz spadaj, Glonojadzie - przedrzeźniłam go.
- Jak mnie nazwałaś? - zaśmiał się i podszedł do mnie.
- Ty glonojadzie - uśmiechnęłam się, gdy ponownie patrzył mi w oczy (tym razem rozweselony) stanęłam na palcach i udając, że chcę go pocałować, lekko go popchnęłam i przebiegłam na łóżko, po czym położyłam się wpoprzek.
- Oooo ty - syknął Aaron. Przesunął moje nogi, a ja nie miałam nic do powiedzenia, bo był zbyt silny, i położył się obok mnie... no ok, nie położył się na odległość 1 metra, tylko na odległość 1 milimetra :D Tak, objął mnie i zasnęłam.

Ruth A. L. B. Vc-O.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

plrm
 
Jak wszystkim wiadomo, skoczyłam... a mianowicie, spadłam, bo to nie było tak, że stałam na krawędzi, popatrzyłam w dół i skoczyłam... stałam na krawędzi, a gdy się zachwiałam, nie próbowałam utrzymać równowagi, bo po co?... żyje się raz, więc trzeba kiedyś z jakiejś wysokości skoczyć >:D
I stwierdzam, że było warto, bo nie ma życia bez adrenaliny :P Oczywiście nie twierdzę, że życie bez niej, to nie życie... ale... hm? No nic... pociąg przyjeżdża za... 3, 2, 1... 0. pfff!


*W szpitalu*

Powoli otwierałam oczy. Pod ścianą, na ziemi, zobaczyłam grupkę ludzi, którzy spali.
"O Boziu, gdzie ja jestem? Zaraz, zaraz... jak ja się nazywam?! Kurde!" - pomyślałam.
Próbowałam odwrócić szyję w stronę tych ludzi, aby dokładnie się im przyjrzeć, ale tylko sprawiłam sobie ból.
Kątem oka widziałam dziewczynę, która miała potargane, czarne włosy, była oparta o jakiegoś chłopaka w brązowych włosach, który miał jedną nogę zgiętą w pół, a druga leżała prosto, miał słuchawki w uchu i najwidoczniej nie spał, gdyż palce u nóg ruszały mu się prawdopodobnie w rytm muzyki. Najwięcej miejsca zajęła dziewczyna o złotych włosach, była piękna: miała złote usta i chociaż zamknięte oczy, było widać, że były one duże, była zwinięta w kulkę i leżała na ziemi, pomiędzy dziewczyną w czarnych włosach, a dziewczynie w brązowych włosach, a dziewczyna w brązowych włosach, miała na twarzy włosy i opierała głowę na ramieniu chłopaka, który wydawał się być mi nieznajomo znajomy.
- Eve, wstawaj, ona żyje - powiedział chłopak, który słuchał muzyki. Spojrzałam na niego, a on do mnie podszedł.
- Kim ty jesteś...? - zapytałam.
- Czyli lekarze mieli rację - powiedziała dziewczyna w czarnych włosach, która powoli do mnie podchodziła. - Nie pamiętasz nas?
- Tylko lekko tamtego... - popatrzyłam na chłopaka dziwnie mi znajomego.
- To Mal. - powiedział chłopak w czarnych włosach. Próbowałam zajrzeć mu w oczy - Ja jestem Dan, Daniel, Danielle. Mówiłaś Dan.
- Nie pamiętam cię. - odparłam.
- Wiem. - odpowiedział Dan.
- Kim oni są? Tamta dziewczyna... - wskazałam na złotowłosą - Jej oczy... są piękne, nawet gdy zamknięte. - dodałam.
- To Julia. Nie kojarzysz jej? - zapytała dziewczyna w czarnych włosach, o ślicznych, intesywnie zielonych oczach.
- Jak się nazywasz?
- To może przypomnimy ci trochę, co? - zaproponował Dan.
- Dobrze.
- Ja jestem Dan, wychowywałaś ze mną przez półtora roku w sierocińcu, razem z Eve - wskazał na dziewczynę o zielonych oczach i czarnych włosach - Mal na nią mówił Evangeline, oraz Amy - wskazał na dziewczynę, która miała zasłonięte włosami twarz - Oraz Malem - wskazał na chłopaka o czarnych włosach. - Kojarzysz?
- Nie.
- To może skojarzy Dereka? - zapytała Eve Dan'a.
- Pamiętasz Dereka Bittersa? - zapytał Dan.
- Ani trochę.
- Uff. - usłyszałam jak dziewczyna o złotych włosach wzdycha i podchodzi do mnie - Cześć, pamiętasz mnie?
- Ona ani trochę nie pamięta, Julio. - powiedział Dan. W sumie to dziwne uczucie, wiedzieć, że oni wiedzą o mnie więcej, niż ja sama o sobie.
- A to kto? Szczegóły. - oznajmiłam.
- Julia Sprint, chodziłaś ze mną do poprawczaka. Możesz mnie nie pamiętać, bo miałam czerwone włosy, ale tu nie chcieli mnie w nich wpuścić, więc musiałam zmyć szamponetkę. I w ogóle, tyle spałaś, że mam ci tyle do opowiedzenia, że się nie powstrzymam. - zaczęła więc mówić: - Gdy Braian dwa miesiące temu wyszedł z poprawczaka, spoktał dziewczynę, a, że przeszkadzało mu, że ludzie mają go za pedała, no wiesz jak w Easy A, przespał się z jakąś dziewczyną i ona jest teraz w ciąży, nieźle się w kopał, co?
- Tak... Ja cię pamiętam... - powiedziałam. Ten głos, ten miny, te ruchy, gesty i oczy... miałam jakieś przebłyski - Ale was nie, no... tylko troszkę tego, który śpi.
- Mal! - krzyknęła Eve. Podeszła do niego i pociągnęła go za ucho - Wstawaj, Mal!
- Czekaj chwilke.
- No wstawaj! - syknęła Eve.
- Ale przecież ona śpi. - powiedział Mal.
- Nie śpię. - oznajmiłam.
Mal powoli wstał i podszedł do mnie. Uśmiechnął się... oczywiście, że go pamiętałam. Tą twarz, ale nie... nie przypominałam sobie z nim jakiś wydarzeń.
Odwzajemniłam uśmiech.
- O, widzę, że ktoś mnie pamięta - roześmiał się.
- Czyli to jest Mal, ok. Ty jesteś Eve, ty Dan, ty Julia, a ona? - wskazłam na śpiącą dziewczynę.
- Już ci mówiliśmy, Amy.
- Aha. A co ja zrobiłam, że tu jestem?
- Skoczyłaś z 5 czy tam 6 piętra. - powiedział Mal.
- A ile spałam?
- Dwa miesiące. - oznajmiła Eve.
- Jak ja wyglądam?
- Masz sińce. - powiedział Dan.
- Mal... ja się z tobą pokłóciłam, prawda?
Chłopak się zastanowił i po chiwli dodał:
- Nie. - uśmiechnął się - Pójdę po lekarzy.
Nagle w drzwiach stanęła jakaś gruba blodyna.
- No, no, widziałam, że tak skończysz. Bachory, zbieramy się - fuknęła.
- Ja z nią zostanę - powiedziała Julia - Idźcie, w końcu musicie.
- Cześć - powiedziała Amy i mnie uściskała, następnie tak samo zrobiła Eve, Mal i Dan.
- Idę do lustra...- powiedziałam.

Screenshot-421.jpg


- Pójdę jeszcze spać, dobrze? - powiedziałam i nie czekając na odpowiedź, zasnęłam.



*Śmierć to pociąg, który zmierza w moją stronę.*



Wpis (pierwsza dedykacja w życiu) dedykuję Madzi - ona wie, że o nią chodzi - bo uważa, że mam talent (dziękuję, kochana :*) i ogólnie jest świetną osobą :*
  • awatar Drina Angelina Castr: Jejku. Dziękuje za tą dedykację. ;* Bardzo Ci dziękuje. Masz talent i nie zmarnuj go. ;* ;* ;* Twoje życie zaczyna się od nowa.
  • awatar Drina Angelina Castr: O i bardzo podoba mi się to *Śmierć to pociąg, który zmierza w moją stronę.* To jest świetne.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

plrm
 
Braian wyszedł z poprawczka, a Julia często wychodzi nielegalnie do centrum, przez co muszę zostawać sama. A Nathalie? No cóż, Nathalie już pojechała do swojego domu.
Tylko teraz sprawa się kompilkuje... Ale od początku.

Był to dzień, gdy po Natahlie miał ktoś przyjechać. Poszłam do niej, do pokoju.
- Cześć - przywitała się.
Nie odpowiedziałam i położyłam się na jej łóżku.
- Musisz wyjeżdżać? - zapytałam.
- Muszę.
Głośno węstchnęłam i założyłam ręce za głowę.
- Nie karmią cię tu? - wycedziła Nathalie.  
- Czasami karmią... - powiedziałam smutno - Idę sobie, nie będę ci przedzkadzać, poza tym, co do mojej wagi, to już mi marudziła Julia.
- Bo dziewczyna jest rozsądna i ma rację.
Wstałam z łóżka.
- Ha ha! - zaśmiałam się - Rozsądna? Cześć, przyjdź do mnie do pokoju, gdy będziesz wyjeżdżać.
- Przyjdę, pa.
Poszłam.
Była 6, a o 8 zaczynały się lekcje. Śniadanie było tu ochydne, więc nie jadłam, przez co bardzo schudłam. Julia, obojętna Julia, zaczęła się martwić. Eve, Amy, Dan i Mal - czwórka za którą ogromnie tęsknie i nie mogę się z nimi zobaczyć. Mogę do nich dzwonić raz w tygodniu, z telefonu od Facecika, albo jak jest Julia, to mi daje swoją komórkę.
Byłam tylko w dłuższych spodniach od piżamy i kurtce. Wyjęłam latarkę i przeszłam korytarze do pokoju, nucąc po drodze DayDream Beliver, The Monkees.
Wyjęłam klucz od pokoju i weszłam, po czym rzuciłam się na łóżko i zasnęłam.
Obudziłam się równo o 8, ubrałam zwykły podkoszulek o kolorze piaskowym, stare dżinsy i wierne, stare trampki.
Wpadłam do klasy i usadowiłam się w ławce, w której miałam spędzić najbliższe 5 godzin - pomiajając basen, na który nie chodziłam przez ostatni tydzień - basen był ostatni.
Gdy już minęły wszystkie 'lekcje', a inni poszli na basen, ja musiałam iść do facecika, aby zadzwonić do Amy.
- No, no, widzę, że już inaczej się ubieramy - powiedziała, gdy mnie zobaczyła.
- Mogę zadzwonić?
- A teraz twoja kolej?! - odfuknęła.
- Tak.
- Zaraz sprawdzę.
Wyjęła swój zeszycik i sprawdziła.
- Wiesz, że gdzie jest telefon. Masz 10 minut. Jeden telefon, tylko jeden.
- Taa.
Przeszłam do innego pomieszczenia. Ostatnio czułam się tu taka opuszczona. Codziennie, gdy zasypiałam, płakałam... i w sumie trudno mi się do tego przyznać, ale żałowałam, że już go nie spotkałam, jednak zawsze byłoby komu się wyżalić, a nawet przytulić.
- No, Amy, odbierz - mruknęłam.
- Halo? - zapytała roześmiana Amy. Zazdrościłam jej tego, że była z tą całą czwórką...
- Cześć.
- Ruth?
- Tak, to ja.
- Co ci jest?
- Nic - skłamałam - Co u was?
- A nic, właśnie wróciłam z obiadu, za chwilę następna lekcja.
- To nie przeszkadzam, cześć.
- Pa.
To nie było w stylu Amy... ona zawsze była osobą, która, gdy słyszała słowo "cześć" na pożegnanie, mówiła "nie,nie".
Wyszłam z budki i poszłam do pokoju.
Umyłam włosy w łazience i nałożyłam odżywkę. Lekko je wycisnęłam za pomocą ręcznika i nie suszyłam, bo myślę, iż to niszczy włosy.
Na środku całego placu stała 6-poziomowa wieża. Gdy przechodziłam do niej, było już ciemno.
Strażnika nie było, więc szybko przemknęłam na górę. Weszłam na 6 poziom i usiadłam na ławkę, przed czym jeszcze, zapaliłam światło, przy użyciu jakiejść starej lampy. Nie było ogrodzenia, a więc było bardzo łatwo spaść... myślałam, jakby wyglądało moje życie, gdybym jednak nie wzięła tych narkotyków.
- Możemy porozmawiać?
- Kim ty jesteś? - poderwałam się z ławki.

Screenshot-389.jpg


- Nie poznajesz mnie?
- Derek...? - podeszłam do niego bliżej. Oh, jaką miałam chęć rzucić się jemu na szyję, ale jednak zrobiłam inaczej - Idź sobie! - krzyknęłam i zaczęłam się cofać.
- Nie zrobię ci nic, nie patrz na mój strój... proszę, posłchaj mnie.
- Nie - nadal się cofałam - Spadaj! Nie chcę cię widzieć!
- Dlaczego tak bardzo mnie nie znosisz? - podszedł do mnie trochę.
- Jeszcze masz odwagę się pytać dlaczego - podeszłam do niego i spojrzałam mu... w okulary, przez, które nie było widać jego oczu.
- Tak, pragnę wiedzieć.
- Gdy dowiedziałam się, kim jesteś, nie miałeś śmiałości wrócić jeszcze do szpitala. Byłam tu przez 4 miesiące, ale ty miałeś mnie gdzieś. Ja cię nie znam, tak samo jak ty mnie! - lekko się zachwiałam. Ostatnio, kiedy się denerwowałam często traciłam równowagę. Derek złapał mnie i objął. Przymknęłam oczy.

Screenshot-392.jpg


Czułam jego zapach, oddech... gdy złapał mnie za ramiona, nie było uczucia słabości, czy czegoś z tych rzeczy. Czułam się silna i bezpieczna, ale jednak...
- Puść mnie! - krzyknęłam. Wyrwałam się od niego i zaczęłam iść do tyłu, jak nadalej od niego. Byłam prawie u progu, aby spaść...

Screenshot-393.jpg


- Dereku, zostaw ją - powiedziała Julia.
- Jesteś blondynką? - zapytałam.
- Naturalnie, szamponetki mi się skończyły, a oczy zaczęły boleć od soczewek, za to ubrania są w praniu. Masz okazję zobaczyć mnie normalną. - zaśmiała się, ale zobaczyła, że stoję prawie na progu. - A teraz odejdź stamtąd.
- Nie! Po co mam żyć ze świadomością, że jednocześnie za nim tęsknie i nie potrafię zaufać?! - krzyknęłam. Spojrzałam w dół.

Screenshot-396.jpg


“Durna jesteś, Ruth" - pomyślałam - "Skoczysz? Ha ha! Po co?!”


- Ruth, odsuń się, bo spadniesz - powiedział Derek.
- Derek ma rację... poza tym, on nie jest tego wart.
Cały czas patrzyłam w dół.
- Co chcesz przez to osiągnąć, Ruth? - zapytała Julia - Że się zabijesz? Przecież możesz go wydać na policji, wtedy pójdzie siedzieć.
- Nie zrobię tego. - powiedziałam.
- Nie skoczysz, prawda? - zapytał Derek.
Spojrzałam na niego i mrugnęłam dwoma oczyma. Podbiegł do mnie i spróbował mnie złapać, ale usłyszałm tylko krzyki "Ruth!", ból w głowie oraz
odgłosy połamanych kości. Leżałam czekając na śmierć i wcale nie było to tak, jak mówią - że gdy się czeka, aby umrzeć objawia ci się Bóg i modlitwa oraz całe Twoje życia, to się po prostu leży w bólu...

Screenshot-400.jpg



“Niektóre rzeczy są ważniejsze, niż miłość”


- Upadli,
Lauren Kate.

“Każdy dzień był jakby dniem wyjętym z czyjegoś życia”


- Piękne Istoty,
Kami Garcia & Margaret Sthol.

“Chwile zlewają się nieprzerwanie w strumień, któego nie można ogarnąć”


- Piękne Istoty,
Kami Garcia & Margaret Sthol.

“Dać się teraz zastrzelić nie byłoby najgorszą rzeczą na świecie”


- Piękne Istoty,
Kami Garcia & Margaret Sthol.

“Samotność, to obejmowanie kogo, kogo kochasz, gdy wiesz, że nigdy nie obejmiejsz go znowu”


- Piękne Istoty,
Kami Garcia & Margaret Sthol.

"Gdybym tylko mogła znaleść miejsce, do którego mogę uciec, bezpiecznie ukryte, już dziś bym tam była:
- Piękne Istoty,
Kami Garcia & Margaret Shtol.

“Dusza umiera na ręku tego, kto ją niesie”


- Piękne Istoty,
Kami Garcia & Margaret Sthol.

“Wiesz, niektórzy teologowie twierdzą, że kiedy staje się w obliczu przytłaczającej pokusy (...) powinno się popełnić mały grzech, żeby zmiejszyć trochę ciśnienie”


- Dziedzictwo Mroku,
Bree Despain.


Ja.
  • awatar Drina Angelina Castr: I po co ty skakałaś?! No po CO?!!
Pokaż wszystkie (1) ›
 

plrm
 
No dobra, mój protest nie zdaje oczekiwanych skutków. Tyczy się to simowych blogów:
Ja teraz wrócę i Wy też, co?

Czekam na odpowiedź.
  • awatar clumsy.: wracaaaaj, już nie wytrzymuję :D
  • awatar Bober♥: A jaki miał być skutek? :D Ja jak na razie i tak nie będę zbyt dużo pisać. Czasem może jakiś wpis się pojawi.. A to dlatego ze muszę pierw doprowadzić do tego momentu na którym skończyłam, inaczej nie będzie zdjęć..
  • awatar gość: Hej, nie odchodź! Twoja historia jest niesamowita, brak mi innych - ty zostałaś, będziesz legendą. Mam pytanko załadujesz Ruth (najlepiej z tymi twoimi pięknymi ciuszkami, albo nawet rodziną) na ts3.com? Albo na mulitiupload? Ślicznie proszę. Z góry dzięki za Ruth (heh, mam nadzieję... :-))i wierzę, że mimo wszystko nie odejdziesz nigdy. Całusy, Nadia Melania Paula Kimberly W******s. (Naprawdę tak się nazywam, w realu. W skrócie Kim. xD W simsach mam Mercedes Jaslene Pamela Griffin-Hamming, choć nie wiem po co Ci to mówię :-) :P Chyba się nie obrazisz, że tak nawijam bez sensu i endu, co?) Kończę nawijkę i jeszcze raz się żegnam... Całusy, Kim.
Pokaż wszystkie (8) ›
 

plrm
 
koniec.jpg



(Nie)oficjalny koniec z blogiem.
Nie będę owijać w bawełnę. Dlaczego rzucam?
Po pierwsze są tylko dwa "simowe" blogi.
Po drugie, chociaż uwielbiam pisać i będe to robić to nie tutaj, iż i tak każdy odchodzi...

Paulina Was Żegna... Jak na razie.

A co z Ruth?
Ruth będzie żyć... nie będę Wam pisać dokończenia tej historii, bo jak powrócą inni, to ja też.

untitled.JPG


Nara.
  • awatar clumsy.: nieeeeee :< Nie przeżyję
  • awatar Bober♥: ;OO niiiiie! -.- jestem oburzona! ;d
Pokaż wszystkie (2) ›
 

plrm
 
- Ty suko - krzyknęłam.
Ciąg dalszy nastąpił.
- Jak śmiesz mnie tak nazywać?! - oburzyła się Melody.
- Sama tu, żesz przylazła i jeszcze bezczelnie mnie oblałaś farbą!
- Słucham? Frank chodź tu i zaprzecz. - krzyknęła dziewczyna, nazwijmy ją Pani Z. (od Zdziry).
Francis przyszedł.
- No wiesz, w sumie to nowa ma rację.
- Francis! - syknęła Mel. Julia podeszła do niego i powiedziała:
- Francis, pamiętaj, że ona ma 15 lat, niech lepiej jeszcze będzie tym kim jest.
- Sama o sobie zadecyduje - fuknął Francis.
- Widzę, że już podrywasz mojego chłopaka, zepsuta nekromanko! Derek cię nie chciał i to twoja wina...
- Słucham?! - krzyknęłam - Skąd o tym wiesz, do cholery?
W tym czasie podeszła do nas Jenni.
- Ej, spokojnie.
- Nie! - fuknęłam - Melody, skąd o tym wiesz?
- Wiem, bo wiem i już, a teraz zostaw go - obróciła się do Francisa i wyszła z nim z sali.
- Co za...
- Tak, wiem - przerwała mi - Suka. Mała, nie psuj się.
- Nie rozumiem.
- Nie przeklinaj tyle, nie zadawaj się z Frankiem... Idziesz?
- Gdzie?
- To koniec lekcji, jest 15, mamy czas wolny.
- Nie, gdzie później mogę cię znaleźć?
- Hm? Będę u Braiana.
- Dobra, poszukam.
Podeszłam do biurka Jenni.
- Cześć. - powiedziałam.

Screenshot-291.jpg


Ku mojemu zaskoczeniu do Jenni podeszła również Melody.
- I co? Teraz się trzeba wyżalić? Posłuchaj mnie - mówiła - Zadzierasz ze mną, a to źle. - wyszła.
- Co za tupet. - powiedziałam.
- Racja.
Wskoczyłam na biurko Jen, gdy ona szukała czegoś na swoich pułkach.
- Zejdź, Ruth - powiedziała, nie odwracając się. Zeszłam na krzesło. Spojrzałam na zegarek wiszący na ściane.
- Cholera.
- Co? - zapytała Jenni.
Zaczęłam iść w stronę drzwi.
- Czekaj! - zatrzymała mnie - Gdzie idziesz?
- Na terapię.
- Jaką?
- Przez te dragi, wzięłam trzy, ale leczyć się mam. Pa - pomachałam i poszłam.
Po terpii, gdy szłam po budynkach mieszkalnych spotkałam Melody.
- Gdzie idzies, zdziro? - zapytała.
- Gdzie mieszka Brain?
- BraiAn! Zaprowadzę cię.
Doprowadziła mnie do jakiegoś budynku.
- Tutaj - wskazała drzwi. Weszłam. Nikogo nie było. Nagle wszedł ktoś przez drzwi.
- No, no, wiedziałem, że się zdecydujesz.
- Na co?! - fuknęłam i chciałam wyjść, ale zagrodził mnie reką. - Puść mnie.
- Nie.
- Puszczaj! - zaczęłam się wyrywać.
- Malutka, o co ci chodzi? Masz 15 lat, jesteś duża.
- Zostaw ją, Fra. - w drzwiach stanęła Julia. - No mówię, puszczaj - nie ruszała się z drzwi, a Francis nadal mnie nie ruszał - Powiedziałam coś? - mówiła spokojnie - Kurwa, kolego, puszczaj to dziecko!
- Masz, bierz ją, nie jest mi potrzebna! - wypuścił mnie i potknęłam się.
- A więc niewolnik znowu w moich rękach. - zaśmiała się - Chodź, pokażę ci twój pokój.
- Nie chcę być niewolnikiem.
- Mogę cię oddać w ręcę Mel.
- Jaśnie pani - ukłoniłam się - Prowadź.
- Ok, dzieciaku, chodź. Mieszkasz u góry - wyjęła z kieszeni spódnicy latarkę. Prowadziła mnie jakimiś korytarzami, aż doszłyśmy (przechodziłyśmy przez toalety :|) do schodów. - Wchodź - powiedziała. Posłusznie weszłam. Później ona wyszła na przód i znowu szłyśmy korytarzami, ale było już światło - Trzymaj - podała mi latarkę - Tam nigdy nie ma światła, pamiętaj, nie fatygują się. - pokazała mi salon z dwoma kanapami i zepsutym telewizorem oraz drzwi od mojego pokoju. - Wchodzisz. Ja już idę. Nara.
Weszłam do pokoju.
- O nie...

Screenshot-293.jpg


Screenshot-294.jpg


Salon:

Screenshot-295.jpg


Screenshot-296.jpg


Miałam już przy sobie torbę, rzuciłam ją na łóżko i usłyszałam jakiś łajgot. Wzięłam latarkę i zeszłam na dół. Dźwięk doprowadził mnie do jakiegoś pokoju. Weszłam.
- Julia? - zdzwiłam się. Była inaczej ubrana, miała niebieskie pasemka i dłuższe włosy. - Od kiedy masz niebieski pasemka?

Screenshot-302.jpg


- To szamponetka, ale fajnie wygląda nie?
- Wyłączysz muzykę. - ściszyła. - Czego ty słuchasz?
- Evanescene, jedyny taki ich rockowy przebój.
- Wychodzisz gdzieś?
- Tak, belfry i facecik wyszli na miast, a ja mam parę spraw do załatwienia.
- Zabierzesz mnie? - zapytałam, gdy zaczęła się pakować.
- Nie, jeszcze nie. Spadaj, dzieciaku do pokoju, albo do czytalni, idź... - dała mi instrukcję, co gdzie jst - No, zmykaj, przebieraj nóżkami. Naaaara - pomachała mi. Sama zamknęła pokój i wyszła. Poszłam na wycieczkę, zaczęłam od dojścia do czytelni. Musiałam iść do budynku lekcyjnego i przejść piwnicą, aby dojść do czytelni.
- Dzień dobry - przywitała mnie starsza, miła kobieta siedząca za biurkiem - Jak się miewasz?
- Dobrze, nazywam się Ruth Arriane Lee Beatre Van Costa Oshind i chciałabym...
- Się zarej... - przerwała mi i sama nie dokończyła - Aj tam, nie potrafię tego wymówić. Dobrze, Ruth Arriane Lee Beatre Van Costa Oshind - :| Jej, dobra pamięć - Masz 15 lat, wiem. - zapisała mi kartę - Czytelnia należy do ciebie. Pomóc ci?
- Nie, dziękuję - uśmiechnęłam się i błądziłam po "labiryntach regałowych" z książkami. Wyszukałam jakiegoś romansu. Poszłam na górę i zaczęłam czytać przy biurku.
- Siemasz - powiedział Braian.
- Cześć.
- Co czytasz?
- Jakiś romans.
- No tak, czytałem raz taką książkę, ale naprawdę mi się podobała. Był tam chłopak, podobno był ładny - gadał, gadał, gadał id. - No, fajne nie?
- Tak... mogę cie o coś spytać?
- Wal śmiało - wyszczerzył zęby.
- Jesteś gejem?
- Świat gejowski fajny jest. Tak.
- Uff, przynajmniej nie jesteś taki jak Francis.
- Co ten debil ci zrobił? - zerwał się z krzesła
- Julia mnie uratowała. Dobierał się do mnie.
- Dam ci telefon, ktoś się chce z tobą skontaktować. - podał mi HTC Wildfire. Wyszłam do toalety, a przed nią Braian wykręcił mi numer.
- Halo?
- Cześć Ruth. - powiedział... Mal! - Ruth?! - krzyknęła Amy - Daj ją! Nie mi- krzyknęła Eve - Nie, ja chcę! - krzyczał Dan... mieli 17 lat, ale zachowywali się jak 3 latki.
Rozłączyłam się.
Wykręciłam numer jeszcze raz.
- Co chcesz? Porozmawiam z każdym - zaśmiałam się, gdy ponownie zaczęli się kłócić.
- Derek będzie na terenie twojego nowego domu - powiedział Mal - Uważaj, dobrze? Posłuchaj mnie chociaż raz.
- Dobrze... znasz Francisa?
- Tego gnoja? Tak, zna... czeeekaj, nie zrobił ci nic?
- Na szczęście nie.
- Julia Sprint jest tam?
- Gdzie?
- Widziała to? - zapytał Mal.
- Tak, widziała, pomogła mi, ten facet nie chciał mnie puścić, Melody poprowadziła mnie do jego pokoju jako do pokoju Braiana.
- Ale nic ci nie jest? - zapytał Mal.
- Nie. Znasz Julię?
- Tak. Muszę już kończyć. - rozłączył się.
Wróciłam do Braiana.
- Dzięki - oddałam telefon.
- Zatrzymaj go, ja mam 3 inne. - zaśmiał się - Zostaw ją, debilu - syknął, gdy Francis przejchał mi swoja dłonią po mojej - Chodź, wyjdziemy stąd.
Gdy wyszliśmy na dwór padało, więc biegliśmy, później poszłam się umyć, omijająć kolację i spać. Przed tym Braian podrzucił mi jakieś jedzenie, na wypadek, gdybym w nocy chciała jeść... W sumie, gej czy nie, fajny jest.

“Gejowski świat fajny jest”


:D

Eh,
Wasza Ruth Arriane Lee Beatre Van Costa Oshind ;)
  • awatar Drina Angelina Castr: Haha. ;p Skromny masz pokoik. ;)
Pokaż wszystkie (1) ›